Randkowanie wśród chrześcijan po pięćdziesiątce i później wygląda inaczej niż w wieku 20 czy 30 lat – i to wcale nie jest złe. Jako starszy chrześcijanin często wracasz do randkowania po rozwodzie lub stracie bliskiej osoby, godząc obowiązki związane z dorosłymi dziećmi i ustalonym trybem życia, i szukasz kogoś, kto wpasuje się w życie, które już zbudowałeś, a nie w takie, które dopiero zaczynasz budować od zera. W tym przewodniku dowiesz się, czym naprawdę różnią się randki starszego chrześcijanina po pięćdziesiątce i później oraz jak podchodzić do nich z nadzieją, a nie z presją.

TL;DR

  • Randkowanie po pięćdziesiątce i później to nie jakaś nagroda pocieszenia – to po prostu inny etap życia, często ukształtowany przez poprzednie małżeństwo, stratę bliskiej osoby albo długi okres samotności, z własnymi zaletami i wyzwaniami.
  • Na tym etapie często pojawia się też samotność i zniechęcenie. Nie oznacza to jednak, że “przeznaczono cię do samotności” ani że przegapiłeś swoją szansę.
  • Dbanie o swoje serce oznacza zachowanie rozsądku, a nie zamykanie się w sobie – zwłaszcza jeśli zmagasz się z żałobą lub skutkami rozwodu.
  • W tym wieku lokalna grupa potencjalnych partnerów często wydaje się mniejsza, więc właśnie wtedy rozszerzenie poszukiwań – na przykład za pomocą chrześcijańskiej aplikacji randkowej – zazwyczaj najbardziej pomaga.
  • Jeśli umawiasz się na randki, mając konkretnie po czterdziestce, zapoznaj się z naszym osobnym przewodnikiem po Randki dla chrześcijan po czterdziestce omawia ten etap bardziej szczegółowo.

Czym różnią się randki chrześcijańskie, gdy masz 50 lat i więcej?

Gdy masz już po pięćdziesiątkę, zazwyczaj dokładnie wiesz, czego szukasz. Atrakcyjność fizyczna wciąż ma znaczenie, ale charakter, stałość i wspólna wiara mają zazwyczaj o wiele większe znaczenie niż kilkadziesiąt lat wcześniej. Wielu starszych samotnych chrześcijan mówi to samo: mniej interesują ich osoby, z którymi po prostu fajnie się bawić, a bardziej te, które są na tyle stabilne, by zbudować z nimi prawdziwe życie.

Rzeczywistość też wygląda inaczej. Może znów zaczynasz się umawiać po śmierci współmałżonka albo po rozwodzie, którego się nie spodziewałeś. Możesz mieć dorosłe dzieci, wnuki, ugruntowane przyjaźnie i dom, który kochasz – a nowy związek musi się do tego wszystkiego dopasować, a nie to zastąpić. A lokalna grupa samotnych chrześcijan w twoim wieku może wydawać się o wiele mniejsza niż wtedy, gdy miałeś 25 lat.

Na tym etapie łatwo też jest patrzeć na wieloletnie małżeństwa innych ludzi i zastanawiać się, dlaczego twoja historia wygląda inaczej. Warto szczerze nazwać to uczucie – jest prawdziwe i często się zdarza. Ale to nie oznacza, że coś jest z tobą nie tak, ani że ktoś cię pominął.

Krótko mówiąc: Randkowanie wśród chrześcijan po pięćdziesiątce i później zazwyczaj wiąże się z większą jasnością co do tego, czego chcesz, oraz z tym, że masz już za sobą spory kawał życia – a jednocześnie mniejszy, czasem mniej dynamiczny krąg potencjalnych partnerów. Żadna z tych rzeczy nie oznacza porażki.

Typowe uczucia — i dlaczego nie definiują cię

Jeśli jesteś singlem dłużej, niż się spodziewałeś, może rozpoznasz niektóre z poniższych sytuacji:

  • Zastanawiasz się, czy jesteś “powołany do życia w samotności” tylko dlatego, że od dawna jesteś singlem
  • Masz wrażenie, że bez partnera czy dzieci twoje życie jest jakoś niepełne
  • Mam już dość słuchania: “po prostu zaufaj Bożemu planowi”
  • Chcesz, żeby twój status związkowy zmieniał się zgodnie z twoim harmonogramem, a nie z Bożym

Warto być szczerym wobec tych uczuć, zamiast je w sobie tłumić. Ale twoja wartość nigdy nie zależała od tego, czy jesteś w związku, a długi okres samotności nie świadczy o niczym innym, jak tylko o tym, że wciąż czekasz na właściwą osobę – a nie na niewłaściwy plan.

Warto delikatnie wspomnieć o jednej rzeczy: dla niektórych chrześcijan pragnienie małżeństwa może stać się tak silne, że zaczyna wydawać się jedyną rzeczą, która sprawiłaby, że życie byłoby pełne. Jeśli to do ciebie przemawia, warto porozmawiać o tym z zaufanym przyjacielem, pastorem lub doradcą – nie dlatego, że pragnienie małżeństwa jest złe, ale dlatego, że pomaga to utrzymać je na właściwym miejscu, obok wszystkiego innego, co Bóg robi w twoim życiu.

Krótko mówiąc: Zniechęcenie i niecierpliwość to coś powszechnego, nie są żadnym sygnałem ostrzegawczym co do twojej wiary czy przyszłości – ale jeśli małżeństwo zaczęło ci się wydawać jedyną przeszkodą między tobą a pełnią życia, warto o tym porozmawiać z kimś, komu ufasz.

Pięć rzeczy, które pomagają w randkowaniu po pięćdziesiątce i później

1. Zacznij od poddania się, a nie od kontroli

Kuszące jest próbowanie kontrolowania każdej zmiennej – harmonogramu, wyników, decyzji innych ludzi – zwłaszcza po rozczarowaniu. Poddanie się nie oznacza bierności; oznacza elastyczne podejście do swoich planów i wiarę w to, że dłuższy czas nie jest czasem zmarnowanym.

2. Określ jasno swoje standardy

Jeśli przyjaciele lub rodzina, choć mają dobre intencje, sprawili, że czujesz, jakby twoje standardy były “zbyt wysokie”, warto jeszcze raz przemyśleć, co naprawdę jest dla ciebie ważne, zamiast obniżać poprzeczkę, żeby wszystko poszło szybciej. Oczekiwanie od partnera wspólnej wiary, konsekwencji i szczerości to nie jest zbyt wiele, niezależnie od wieku.

3. Umawiaj się z rozwagą, a nie z desperacji

Długie oczekiwanie może popchnąć ludzi w stronę dwóch skrajności: albo sabotują coś dobrego z obawy, że coś pójdzie nie tak, albo przeoczają prawdziwe sygnały ostrzegawcze, bo samotność wydaje się gorsza niż ryzyko. Żadna z tych skrajności nie jest dla ciebie dobra – chodzi o to, żeby zachować otwartość, a jednocześnie zwracać uwagę na to, co pokazują ci czyjeś działania (a nie tylko słowa).

To droga, którą przeszło już wiele osób – w tym na SALT. Oto jeden z pierwszych dopasowań w tej aplikacji:

4. Strzeż swojego serca, a nie murów

Istnieje prawdziwa różnica między zdrowym rozsądkiem a zwykłym zamykaniem się w sobie. Dawne rany — rozstanie, rozwód, … związek, który nie potoczył się tak, jak sobie tego życzyłeś – to zrozumiałe, że możesz przez to stać się ostrożny. Ale chronienie swojego serca oznacza mądrość, a nie zamykanie się w sobie. Właściwa osoba nie zrazi się twoją historią; będzie chciała ją zrozumieć.

5. Trzymaj się nadziei

Niezależnie od tego, w jakim etapie życia jesteś, twoja historia się jeszcze nie skończyła i nie jest “za późno”. Zachowanie nadziei – i jednoczesne życie dalej – zazwyczaj wychodzi ludziom na dobre znacznie bardziej niż poddanie się albo wstrzymywanie życia w oczekiwaniu na pojawienie się kogoś bliskiego.

Krótko mówiąc: Poddanie się, jasne zasady, rozsądek zamiast desperacji, zdrowe (a nie zamknięte) granice i nadzieja – to pięć nawyków, które mają największe znaczenie.

Powrót do randkowania po rozwodzie lub stracie bliskiej osoby po pięćdziesiątce

Wielu chrześcijan w wieku 50 lat i starszych nie umawia się na randki po raz pierwszy – po prostu znów zaczynają się umawiać, często po śmierci współmałżonka lub zakończeniu długiego małżeństwa. To wiąże się z własnym tempem. Żałoba i strata nie trwają według harmonogramu, a nie ma czegoś takiego jak “odpowiedni” czas, po upływie którego można znowu zacząć się umawiać; ważniejsze jest to, czy czujesz się na to gotowy, a nie to, czy na papierze minęło już wystarczająco dużo czasu.

Jeśli jesteś po rozwodzie, warto w odpowiednim momencie szczerze opowiedzieć nowej osobie o swojej historii, zamiast ją ukrywać albo od razu o tym wspominać. A jeśli straciłeś współmałżonka, to zupełnie normalne, że wciąż go kochasz i czcisz jego pamięć, a jednocześnie jesteś otwarty na nowy związek – te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.

Krótko mówiąc: Powrót do randkowania po rozwodzie lub stracie bliskiej osoby, gdy masz po pięćdziesiątce, ma swój własny rytm. Działaj w tempie, które ci odpowiada, i szczerze opowiedz swoją historię, gdy poczujesz, że to odpowiedni moment.

Jeśli konkretnie chodzi o… Jak radzić sobie z randkami chrześcijańskimi po czterdziestce, w naszym specjalnym przewodniku omówiliśmy ten etap bardziej szczegółowo.

Gdzie można poznać innych samotnych chrześcijan w wieku 50+

  • Kościół i wspólnota wiernych — małe grupy, zespoły służby i różne wydarzenia to wciąż jedne z najbardziej naturalnych miejsc, gdzie można spotkać innych chrześcijan, niezależnie od wieku.
  • Chrześcijańskie aplikacje randkowe — ta aplikacja skupiająca się na wierze pozwala rozszerzyć poszukiwania daleko poza twój obecny krąg znajomych, co ma największe znaczenie, gdy lokalna społeczność wydaje się zbyt mała.
  • Wydarzenia i festiwale o charakterze religijnym — Chrześcijańskie festiwale i konferencje często przyciągają osoby samotne z różnych grup wiekowych, w tym starszych chrześcijan.

Jeśli do tej pory poznawałeś ludzi głównie dzięki swoim dotychczasowym sieciom kontaktów, warto rozważyć korzystanie z chrześcijańskich aplikacji randkowych w szerszym kontekście – nie jako ostateczność, ale jako kolejny sposób na poznanie osób, które podzielają twoją wiarę i również szukają czegoś znaczącego na tym etapie życia.

Często zadawane pytania

Czy w wieku 50 lat lub później jest już za późno, żeby zacząć randkować z osobami wyznającymi chrześcijaństwo? Nie. Nie ma żadnego ograniczenia wiekowego, jeśli chodzi o poznanie kogoś, kto podziela twoją wiarę i wartości. Wielu chrześcijan poznaje znaczące, trwałe relacje w wieku 50 lat i więcej.

Czym różnią się randki chrześcijańskie po pięćdziesiątce od tych w wieku dwudziestu czy trzydziestu lat? Starsi użytkownicy serwisów randkowych zazwyczaj mają większą jasność co do tego, czego chcą, i mają już za sobą ugruntowane życie – dom, dorosłe dzieci, ustalone nawyki – ale jednocześnie mniejszy wybór potencjalnych partnerów w okolicy, dlatego wielu z nich rozszerza swoje poszukiwania za pomocą chrześcijańskiej aplikacji randkowej.

Jak długo powinienem poczekać, zanim zacznę znowu umawiać się na randki po rozwodzie lub śmierci współmałżonka? Nie ma żadnego ustalonego harmonogramu. Najważniejsze jest to, czy sam czujesz się na to gotowy, a nie ile czasu minęło. Wielu osobom pomaga rozmowa na ten temat z zaufanym przyjacielem, pastorem lub doradcą.

Czy starsi chrześcijanie powinni korzystać z chrześcijańskich aplikacji randkowych? Tak — specjalna aplikacja randkowa dla chrześcijan może być jednym z najskuteczniejszych sposobów na poznanie innych osób w podobnym wieku, które też kierują się wiarą, zwłaszcza gdy w twojej okolicy jest mało samotnych chrześcijan w twoim wieku.

Jak mogę poznać innych samotnych chrześcijan w wieku 50 lat i starszych? Wspólnota kościelna, małe grupy, wydarzenia religijne i chrześcijańskie aplikacje randkowe – to wszystko są sprawdzone sposoby. Wiele osób łączy kilka z nich, zamiast polegać tylko na jednym.

Czy to normalne, że w późniejszym wieku czujesz się zniechęcony do randkowania? Tak – zniechęcenie po długim sezonie spędzonym w samotności to coś normalnego i nie świadczy to wcale źle o twojej wierze ani o twojej wartości. Jeśli to cię przytłacza, warto szczerze porozmawiać o tym uczuciu z zaufanym przyjacielem, pastorem lub doradcą.


Chcesz poznać innych samotnych chrześcijan w wieku 50 lat i starszych, którzy podzielają twoje wartości? Pobierz aplikację SALT i już dziś zacznij poznawać starszych, samotnych chrześcijan.

Odpowiedzi 3 na “Dating as an Older Christian: Practical Guide to 50s and beyond”

  1. Dziękuję Daria za twoje mądre słowa i zachętę.

  2. Awatar James Wesley
    James Wesley

    Piszesz, że “wielu chrześcijańskich singli nie zdaje sobie sprawy z tego, że uczynili z małżeństwa bożka”. Kiedy jesteś chrześcijańskim singlem i otwarcie wyrażasz swoje pragnienie małżeństwa, ludzie o dobrych intencjach często ostrzegają cię przed “bałwochwalstwem”.”

    Szczerze mówiąc, może to być irytujące lub protekcjonalne. Wiem jednak, że ma to dobre intencje. Wydaje się, że za każdym razem, gdy single wyrażają pragnienie małżeństwa, ktoś rzuca stare ostrzeżenie o “bałwochwalstwie”. Albo gdy ktoś pisze lub głosi o małżeństwie dla singli, zaczyna od zastrzeżenia, że pragnienie małżeństwa jest dobre “tak długo, jak nie robisz z niego bożka” lub coś podobnego. Zastanawiam się, jak wielu chrześcijan milczy na temat tego pragnienia lub je minimalizuje, ponieważ nie chcą słyszeć tego rodzaju rzeczy.

    Możesz jednak pragnąć romansu/małżeństwa/seksu i pożądać go z pasją, nie czyniąc z niego “bożka”. W 1 Liście do Koryntian 7 Paweł mówi o ludziach, którzy “płoną namiętnością”, ale nie oskarża ich o bałwochwalstwo. Zachęca ich do małżeństwa.

    Zastanawiam się, czy ma to jakieś negatywne konsekwencje. Czy pragnienie małżeństwa naprawdę może stać się bożkiem? Tak, oczywiście, technicznie rzecz biorąc, prawdopodobnie. Myślę jednak, że ludzie mogą wyolbrzymić to pojęcie. Może to sprawić, że wiele kobiet będzie powściągliwie podchodzić do małżeństwa i obawiać się, że jakiekolwiek myślenie lub działanie zgodnie z ich pragnieniem może być w jakiś sposób grzeszne. Oba te czynniki mają oczywiście niefortunną konsekwencję w postaci zmniejszenia prawdopodobieństwa zawarcia małżeństwa. Czyż to nie ironia losu?

    W Biblii, gdy wersety mówią o “bożkach”, prawie zawsze mówią o bożkach fizycznych, pochodzących z innych pogańskich religii. Oczywiście, niektórzy ludzie mogą być nierozsądni i stawiać małżeństwo i romans na piedestale. Ale nie sądzę, by większość ludzi to robiła; po prostu mają silne pragnienie i nic nie mogą na to poradzić. Co ciekawe, w Liście do Tymoteusza 4:1-5 Paweł mówi o demonicznych doktrynach, a jedną z nich są “ludzie, którzy zabraniają małżeństwa”. Jeśli Paweł napisał Księgę Hebrajczyków, powiedział również, że małżeństwo jest czymś, co powinno być szanowane.

    Paweł napisał również, że “skoro jednak panuje tak wielka niemoralność, każdy mężczyzna powinien mieć swoją żonę, a każda kobieta swojego męża” (1 Koryntian 7:2). Myślę, że jest mało prawdopodobne, aby pobożne pragnienie biblijnego małżeństwa stało się prawdziwym bożkiem. A biblijne małżeństwo wydaje się być antidotum na większość prawdziwego bałwochwalstwa - “niemoralności seksualnej, nieczystości, pożądania, złych pragnień i chciwości” - które widzimy na świecie.

    Przyjrzyj się także niektórym biblijnym przykładom rodzicielstwa. Wiem, że jest to inna kwestia niż samotność, ale warto zwrócić uwagę na rolę pragnień i emocji. Rebeka była bezpłodna i modliła się o dziecko. Rachela miała złamane serce z powodu swojej bezpłodności i w zasadzie domagała się dzieci od Jakuba. Anna płakała gorzko i otwarcie z powodu swojej niezdolności do posiadania dzieci, a Eli (po jej niezrozumieniu) modlił się, aby Bóg spełnił jej prośbę. Nigdzie w Biblii kobiety te nie są krytykowane za “bałwochwalstwo”.”

    Czy pragnienie małżeństwa naprawdę może zająć “pierwsze miejsce w twoim sercu”? Cóż, oczywiście, że może. Mam jednak wątpliwości. I nie wyciągałbym pochopnych wniosków, że ktoś jest temu winny tylko dlatego, że wyraził swoje gorące pragnienie małżeństwa. Niektóre “rady”, które otrzymujesz w takich sytuacjach, mogą być również dość protekcjonalne. “Pamiętaj, singlu......, twoim priorytetem numer jeden jest Jezus!”. Naprawdę? Wow. Nie wiedziałem o tym! Jaki jest mój priorytet numer jeden jako osoby zamężnej? No tak. Jezus. Hahaha!

    Ludzie mają dobre intencje, gdy ostrzegają singli przed przekształcaniem swoich pragnień w “bałwochwalstwo”, ale myślę, że czasami mogą przesadzić.

    “Jeśli twoim głównym powodem zawarcia małżeństwa jest uciszenie ludzi, którzy wciąż pytają: ‘Dlaczego wciąż jesteś singlem?’, to nie jest to właściwy motyw”. Cóż, jasne, zgadzam się z tym. Jak powszechne jest to jednak? Nie chcę wychodzić za mąż, by uciszyć ludzi, którzy zadają mi pytania. Po prostu mam szczere pragnienie małżeństwa. Nie ma w tym nic złego.

    Wspominasz również o “osobie, którą Bóg ma dla ciebie”. I “ufając, że Bóg wie, kto jest dla ciebie odpowiednią osobą”. I “pozwól Bogu napisać twoją prawdziwą historię miłosną”. Nie jestem pewien, czy to prawda. Biblia nie uczy nas niczego o “bratnich duszach”. Pomysł ten pochodzi z greckiej filozofii i mitologii. W Ewangelii Mateusza Jezus wyraźnie stwierdza, że niektórzy ludzie nie chcą się żenić (19:10-12), a w 1 Liście do Koryntian 7:39 Paweł mówi, że możesz poślubić kogokolwiek chcesz, o ile jest to chrześcijanin.

    Ponadto w dzisiejszych czasach wiele osób dłużej czeka na ślub. Czy to plan opracowany przez Boga? Bóg “zwykł” to robić, gdy byłeś nastolatkiem. Potem, gdy miałeś dwadzieścia kilka lat. Potem w społeczeństwie stało się bardziej powszechne zawieranie małżeństw w połowie lub pod koniec lat dwudziestych, a następnie po trzydziestce. Racja.

    Jako chrześcijanie często mamy chwiejne przekonanie, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest wolą Boga. Jasne, a co jeśli jestem obecnie bezdomny, bezrobotny lub maltretowany? Czy te rzeczy dzieją się, ponieważ Bóg chce tego dla mojego życia? Rozumiem, że powinniśmy szanować Bożą suwerenność i tak dalej. Wydaje się to właściwą, “duchową” rzeczą do zrobienia. Ale ostatecznie nie możemy tego zrozumieć. O ile oczywiście nie wydarzą się dobre rzeczy, takie jak ślub na naszej osi czasu. Te rzeczy są oczywiście wolą Boga, prawda? Z pewnością łatwiej jest “dziękować Bogu” za nie.

    Czasami, jako chrześcijanie, możemy mieć przekonanie, że Bóg jest Władcą Marionetek, który kieruje każdym aspektem naszego życia miłosnego. Mam jednak co do tego wątpliwości. Oczywiście część z nich wynika z osobistego doświadczenia. Wiele osób, które próbują “zachęcić” mnie do cierpliwości i zaufania “Bożemu czasowi”, to ludzie, którzy spotykali się w liceum, a następnie pobrali się w wieku 21 lat. Łatwo im to powiedzieć.

    Myślę też, że niektóre z tych rzeczy sięgają historii Stworzenia. Małżeństwo miało miejsce w ogrodzie Eden. Podczas gdy Adam miał doskonałą, bezgrzeszną relację z Bogiem. Bóg spojrzał na Adama i powiedział, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam. Czy to nie interesujące? Masz na myśli, że nawet będąc całkowicie z Bogiem, Adam nadal potrzebował kogoś innego? Ups.

    Oczywiście, co się wtedy stało? Ludzkość się zbuntowała, grzech wszedł na świat i od tego czasu wszystko się spieprzyło. Możesz nie być singlem, ponieważ taki jest “Boży plan”. Tak po prostu potoczyło się życie w upadłym świecie, w którym dzieją się złe rzeczy, a życie nie zawsze idzie po naszej myśli. W Ewangelii Mateusza 19, gdy Jezus mówi o ludziach żyjących w celibacie, wspomina o ludziach, którzy WYBIERAJĄ takie życie, ludziach, którzy zostali stworzeni w ten sposób przez Boga i ludziach, którzy zostali stworzeni w ten sposób przez “innych ludzi”. Tak więc niektórzy ludzie pozostają singlami i to nie dlatego, że ONI to wybrali, ani dlatego, że Bóg to wybrał. Tak po prostu potoczyło się życie. Na przykład, często czytałem, że na świecie jest więcej chrześcijanek niż mężczyzn. Jeśli to prawda, oznacza to, że nie każdy będzie mógł się ożenić. Niektórzy chrześcijanie mogą mieszkać w miejscach, w których nie ma wielu innych chrześcijan, a zatem nie ma odpowiednich kandydatów do małżeństwa. Czy to wszystko jest “Bożym planem”, czy po prostu tak potoczyło się życie?

    Tak, Bóg jest dobry. Ale żyjemy w świecie, który NIE jest dobry.

    Czy “Boże wyczucie czasu” to banał? Cóż, oczywiście, że może być. Jako samotny chrześcijanin często słyszysz, by zaufać Bożemu czasowi. Ale Bóg nie obiecuje nikomu z nas małżeństwa. Jak możesz ufać Bogu, że spełni obietnicę, której nigdy ci nie złożył? Często tego rodzaju rady sugerują nam, że powinniśmy być bierni i czekać, aż Bóg zrobi wszystko za nas. Możemy wpaść na pomysł, że podejmowanie działań jest złe, ponieważ dowodzi, że jesteśmy “niecierpliwi” i nie “ufamy Bogu” wystarczająco. Dowodzi to, że “brakuje nam wiary”. Ale czy to nie w działaniu udowadniamy naszą wiarę? A jeśli masz, powiedzmy, 25 lat lub więcej i nadal jesteś singlem, to prawdopodobnie “samo się nie stanie”.”

    Ludzie są samotni z różnych powodów. Czasami jest to po prostu pech. Czasami są to złe powody, takie jak brak dojrzałości, złe zarządzanie finansami, złe umiejętności społeczne, niezdolność do radzenia sobie z płcią przeciwną itp. Czasami po prostu nie mamy wokół siebie kandydatów, którzy są materiałem na małżeństwo, nawet jeśli są chrześcijanami. Byłbym ostrożny z przypisywaniem tego wszystkiego “Bożemu planowi” lub “Bożej woli”.”

    Wspominasz również o “strzeżeniu swojego serca”. Co w ogóle oznacza “strzeżenie swojego serca”? Czy to tylko jeden z tych nadużywanych chrześcijańskich frazesów?

    Wyrażenie to pochodzi z Księgi Przysłów 4:23. Ale ten werset nie mówi nic o romantycznej miłości. Nie mówi nawet o tym, by uważać, by nie pokochać danej osoby “zbyt szybko”. Mówi o tym, by twoje serce było skupione na Bogu i ukierunkowane we właściwy sposób.

    Ponadto w Biblii wyrażenie “serce” nie wydaje się odnosić do twoich emocji. To twoja centralna “istota”. Serce mówi, myśli, pamięta itp. w całej Biblii - nie jest oddzielone jako twoje “emocjonalne ja”. To twoje rdzenne "ja". Tak to w każdym razie odczytuję.

    1. Awatar Isabel Butterfield
      Isabel Butterfield

      Mówisz tu wiele prawdy. Zwróć uwagę, że wybrałeś pewne wyrażenia, które omówiliśmy w innych miejscach na naszym blogu. Oczywiście nie możemy odnieść się do każdego niuansu i sformułować wszystkiego idealnie, ale myślę, że uznasz nasze treści za biblijne i praktyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *